Ulta dystans w nieznanym terenie bez supportu, bez punktów odżywczych - pierwsze podejście.

Postanowiłem zrealizować kolejny swój pomysł, który kiedyś w pewnym ułamku dnia wdarł się do mojej głowy. Pomysł kwitł aż ujrzał światło dzienne. Jak na razie dystans nie ma określonej liczby kilometrów, ponieważ muszę go ukończyć by wiedzieć ile kilometrów dokładnie będzie wynosiła trasa. 

Pierwsze podejście do zaplanowanego dystansu ultra zakończyłem na dwudziestym drugim kilometrze. To była bardzo trudna decyzja, ale odwodnienie oraz racjonalne myślenie zadecydowały o finishu pierwszego podejścia do tegoż dystansu (wstępnie ma opiewać na 78 kilometrów). Wydaje się, że odległość (22 km ) jest mała lecz do zaplanowanej siedemdziesiątki ósemki już coraz bliżej.

Tutaj w okolicach Miłocic, kierując się w stronę Biskupic Oławskich, kilkakrotnie poznawałem różne możliwości obiegniecia wszystkich miejscowości przez pola i lasy.

Na tym odcinku nie były groźne rowy z kolcami, ani też pola z wysoką kukurydzą (zdjęcie wyżej) ponieważ bazowałem tylko na zdjeciach z satelity.


Poznawanie terenu nie było proste (wszelakie drogi polne) aczkolwiek od czegoś zawsze się zaczyna.



Często, gdy miałem dość samochodów, ponieważ mały odcinek drogi pokonywałem ulicą, wytchnieniem stają się wtedy takie oto tereny  




- gdzie nie słychać nic oprócz szeleszczącej kukurydzy, oraz widać ślady po grasującej zwierzynie










- by dobiec do kolejnej drogi polnej, wybiegłwszy z lasu pokonując nieoczekiwany zbieg w krzaki z kolcami przedzieramy się przez pole











, by znów nacieszyć się ciszą, naturą i widokami z niewiadomo gdzie kończącą się ścieżką.

Takim sposobem, bez znajomości terenu, dobiegłem do miejscowości Brzozowiec, gdzie przeanalizowałem wszystkie za i przeciw. Kolejne podejście niebawem 

- z lepszym zaznajomieniem się z trasą (innego typu zdjęcia już też brane pod uwagę),

- z wyeliminowaniem sytuacji czasowych, które mogą wpłynąć na niepowodzenie,

- i szereg spraw logistycznych, które również trzeba wziąść pod uwagę. 


Tu nie ma stolików gdzie możesz uzupełnić wodę czy też zjeść kilka orzeszków czy też zjeść kawałek arbuza czy też pomarańcza. 

Tu można zjeść to, co się wzięło ze sobą.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lodowy "Sztorm" czyli Festiwal Biegów Zimowych "Zamieć". Zabawy dorosłych gdy mechaniczne zabawki już nie bawią

By się cieszyć trzeba wytrwać - UTMB

Altra Olympus 3.0 vs Kalenji Kiprun Trail MT - video inside