Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2018

Istna zabawa,nieszablonowość,kolejny udział na tym samym dystansie, ale w innej miejscowości

Grafika
Lucky wszystko wypatrzy - fotografa Tomasza, wywącha końskie ślady a wtedy problem. Targał po tropie. Już znał ten trop, bo biegam z nim w tym lesie, ale nie tylko w tym. W Miłoszycach minimalnie inny typ "zimnarowej" trasy biegowej niż w Oławie. Tutaj trasa, lekko trailowa, bo dużo gałęzi, bo naturalne,momentami, ślady maszyn rolniczych i strasznie wąsko jak na taką liczbę ludzi, więc z psem chwilowo, początkowo, ciężko. Kilka razy stopowaliśmy, bo potrzeby psa ważniejsze niż gonitwa za dobrym czasem. To zdecydowanie czas Lucky-ego. Dla mnie bardzo dobra zabawa, w danym momencie zatrzymanie się i skupienie na zawodniku, który (miałem przyjemność trenować na sali) prawdopodobnie finiszował z kontuzją. Z jakim czasem ukończyliśmy ten etap - z czasem zimowym jeszcze. A każdy pies na trasie? Jeszcze długo minie zanim będzie może dane wyprzedzać innego zawodnika z psem , na spokojnie.   ...on bardzo lubi pola....jego żywioł...dobrze, że nie było zajęcy czy saren....

Pierwszy raz na zawodach z psem...

Grafika
Nawet nie wiedziałem, że tak będzie zasuwał. Całkowicie inne nastawienie. Tu nie myślisz o sobie, o tym żeby kontrolować swój rytm. Trzeba non stop zerkać na przyjaciela Lucky-iego. Targał ostro, raz prawą stroną, raz lewą  stroną. Gdy uspokajałem, zawodniczka z przodu obracała się. Spokojnie to do psa ( śmiech ). Z kolegą pogadaliśmy przez jakieś pół kilometra. Jego pierwszy start. Jak ktoś ma obawy co do starów z psami rasy beagle - polecam- tylko zastanów się czy Ty masz kondycję - przyspieszanie mocne w nieoczekiwanych momentach. Na mecie oczywiście woda dla Lucky-iego (mi nic nie było) i zjadł całe jedzenie przygotowane dla niego. No i nagroda w domu. Oprócz tego, nogi chcą więcej więc wieczorem jeszcze 25km po lasach, ale już oczywiście samemu.

Dwa treningi w ciagu 18 godzin...

Grafika
Troszeczkę trzeba zwolnić z tą częstotliwością. Nogi rozkręcone, ale lepiej się wstrzymać-o kontyzję, łatwo. Niebieski trening w samotności z psem a zielone kółeczko to kolejnego dnia póżnym porankiem, przed południem z ekipą, powrót na znane już "pagórki".Trening z zielonego kółeczka możecie zobaczyć,używając youtube linka u dołu posta. Jaki będzie tego efekt? Nie chcę się zastanawiać, ale porządny dzień odpoczynku -organizm sam się domaga. Tym bardziej, że w ubiegłym tygodniu debiutowano na trasie Zamieć 2018. Pierwszy mój tak długi ultra w zimie. Już nasunęły się przemyślenia co do sprzętu na kolejną zimę, ale nie ma co się spieszyć, bo trzeba się nacieszyć wszystkimi porami roku i górami nie tylko w wydaniu biegowym. Porządny wdech gdzieś na grani......nawet pod namiotem. running story Czernica-Kotowice-Ratowice