Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2020

Ślęża do 10-ciu

Grafika
  Napiszę szczerze, w pewnych momentach nie bylo łatwo. Był jeden bardzo ciężki kryzys i mogę go nazwać kryzysem, którego jeszcze do tej pory nie miałem. A tak w skrócie.... ....rozpocząłem swoją małą przygodę około godziny 21:00 w Sobotę.       Pierwszy podbieg jakby był niezauważalny dla mnie. Ot po prostu był jak standardowa czynność otwierania, przykładowo, drzwi do domu, bo inaczej nie wejdziesz.     "Drugi" był też szybki. Nie mogę powiedzieć tego samego już o trzecim, gdzie już wpadała tzw. rytuna, ale przypomniałem sobie jak kiedyś było ciężko osiągnąć ten trzeci raz po raz pierwszy.      Z uwagi na to, że bardzo dawno temu zdecydowałem się zdobyć pięciokrotnie tę górę i zrobiłem to ( skromny opis tu ), miałem świadomość jakie to było dla mnie wtedy ciężkie. No cóż czwarty raz już nie należał do łatwych, ale motywowała mnie myśl, że już "trójką" za mną a niebawem będzie "piątka" - i nastąpi na pewno przełamanie.      Gdy doszło do piatego razu by w

Najważniejsze samozaparcie

Grafika
  Ileż to razy mam się mierzyć z tym wiaduktem w Jelczu-Laskowice. Wiadukt to jedno ale potem trzeba utrzymać tempo od wiaduktu do końca chodnika tuż przy Pierwszym Stawie Jelczańskim. Wiadukt ten jest bezpieczniejszy od miłoszyckiego, bo miłoszycki nie ma pasa dla rowerów po jego drugiej stronie oraz brakuje światła na tej właśnie drugiej stronie.Aczkolwiek światło mogę pominąć - mam swoje. Może kiedyś ścieżka będzie. Powracając do powyższego opisu - tam i z powrotem i tam..i z powrotem. Dziwne to jest kiedy ok godziny dwudziestej nie ma nikogo, nawet na spacerze a tylko czasem samochód przejeżdża.  Przebiegawszy obok bloków w Jelczu-Laskowice widać tylko oświetlone białe kwadraty albo lekko żółte-tu już zależy od koloru, chyba żarówki. Przynajmniej nie musze oświecać domu, bo mam światło na ulicy, na chodniku. Nic tylko podziękować władzom za ścieżki rowerowe, asfaltowe.Trenuje się znakomicie a forma? 

Szosówką ku więcej

Grafika
Zwiedziwszy, chyba, po kolei odcinki dojazdowe do Miłoszyc, przyszedł czas na coś innego.Nie byłem nigdy w Brzegu, a że miejscowość jest położona niedaleko Jelcza - Laskowice.... Dzień "Wszystkich Świętych". Pogoda "szklanego ekranu" - telewizyjna. Rower i nartorolki stoją w garażu. Chwila namysłu nad tym czy mam suche spodnie na rower.... Mając spodnie wodoodporne oraz kurtkę wodoodporną wyruszyłem do Brzegu. Światło przy rowerze oczywiście posiadałem. Za Janikowem już dosyć mocno kropiło. Cały mokry zatrzymałem się na moście, nad Odrą, już w Brzegu i miałem ochotę na dłuższy odcinek, który, tak myślę, niebawem. Dopytując się na CPN - ie policjantów o odległość, analizując aktualną sytuację, stwierdziłem....... Bogatszy o jeden żel w żołądku i kilka łyków zimnego izotonika, pojeżdziwszy po "Parku nad Fosą" powróciłem do Miłoszyc.  widoczek przy hali OSIR w Jelczu-Laskowice raporcik rowerowy