Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2018

Ze strachem, piskiem, wszedł, wszedł do mnie po pokonaniu 20 km....

Grafika
Nigdy bym się tego nie spodziewał i uwierzcie, że byłem w totalnym szoku kiedy zobaczyłem swojego psa a gdzie? Zbiegłem na spokojnie do niego aby nie spadł i na ręce. Po 20 kilometrach trenowania zrobiliśmy sobie odpoczynek. Ten czworonóg czekał na dole, ale nie długo. Wszedłem aby zrobić kilka fotek a "Lucky" wdrapał się na przedostatnie piętro na tę właśnie wieże. Na poniższym rysunku widzicie strzałkę, może niezbyt doskonałej jakości, ale pokazuje miejsce, gdzie był "Lucky". ... a tutaj już widoki, póki dzienne światło... ..jeszcze nagroda, jak zawsze... ...i wracamy.....

Granice-treningowo małe ultra. Zdany na siebie do porannych godzin..

Grafika
Tak 23:00. Aby mieć coś z dni, trenowanie czasem trzeba przesunąć na nocny czas. Samotność, w klapkach po długim odpoczynku - bo ileż można leczyć kontuzję, niech się trochę wystraszy i odpuści. Wbiegi i zbiegi, których doświadczam, to inna prędkość i wytrzymałość po lekko  5 tygodniowym odpoczynku. Przyszła chęć na nowy typ trenowania - w butach nietrailowych. Bagaż doświadczenia jakim jest przeżyty, jak dotąd, różnego nacisku ból , ten występujący,podczas ultra, doprowadza umysł na wyższy poziom. Przygotować, by można rzec, można się pod coś co może nigdy nie nastąpi- ale któż to wie, jaka trasa może czeka. Bariery, bariery - po co to komu. Przełamuj się, bo tylko tak poradzisz sobie z kryzysami albo komuś pomożesz. Tak więc startując spod amfiteatru w Szczyrku, sam z lasem, z mapą i własnymi siłami oraz zapasem jedzenia....w górę. Dlaczego Szczyrk, kiedy ma się Ślężę, Sowę i Śnieżkę i inne szczyty pod ręką? Pragnienie przewyższeń? Innym razem może Babia Góra. Początek zapowia