Posty

Troche pływania, troche biegania, trochę tańczenia

Obraz
  Pół roku temu siedziałem na kanapie i myślałem o wielu sprawach. Patrzyłem na pianke triathlonową jak wisi na haku. Użyta była tylko na jednych zawodach - Dzień sądu 1/2 triathlon Radków. Kilka razy potem jeszcze ją użyłem, ale potem na stałe zawisła. 2 tygodnie temu, od 1,5 roku bądź dwóch, pierwszy raz założyłem buty do biegania górskiego i pokonałem mały odcinek drogi, raz rano, raz późnym wieczorem. Tydzień temu udało mi się, w ciągu tygodnia wyjść już dwa razy. Wydłużyłem drogę o powiedzmy kilometr. W międzyczasie, co prawie Środe, dołączyłem do otwartych treningów pływania w piance przy I Stawie Jelczańskim. Nie było prosto z uwagi na fakt, że kraul jest moją słabą stroną. Przed treningiem demontrowane było jak układać ręce w wodzie. Było kilka instrukcji jak płynąć na części odcinka treningowego a jak podczas kolejnych części. Nie było prosto. Ręce słabe. By się ratować, by w miarę trzymać tempo, ratowałem się i dołączyłem nogi do tego wszystkiego. Postawa pływacka nabierała,

Vassaloped 90km - Sukces w tle fascynujących i przerażających odcieni bieli

Obraz
Wszelkie kopiowanie tekstu i zdjęć, trzorzenie zrzutów ekranu,przeazywanie linku, zdjęć, nagrywanie ekranu z poniższą zawartością, używanie go bez zgody autora, zabronione.  Przemierzać czasem morza a czasem różne niedogodności, o których się jeszcze na starcie nie wie, podczas drogi, by coś dopiąć. Czasem zadać sobie można pytanie... Czemu inni podnoszą sobie te poprzeczki właśnie uczestnicząc w nie prostych zawodach? Czemu ludzie zapisują się właśnie na takie wydarzenia? Wracając jednak do... Dojechać do miejsca docelowego oddalonego o jakieś 1300 km od miejsca zamieszkania, tym razem w drugą stronę globu czyli na północ, by przebiec tylko a może aż 90 km na biegówkach....hm.   Nie ma zawodów na biegówkach o dłuższym dystansie niż 90 km na świecie, bo sprawdzałem Gdyby były - czy to ma sens? Biegówki są o wiele cięższe niż bieganie ultra na długim dystansie. Trasę dojazdową czas rozpocząć... Przecież dla zawodowego kierowcy przejechanie 1550 kilometrów to zwyczajn

Tylko albo aż 2x

Obraz
  Stopa sama zapodawała. Było ciężko ruszuyć się ale deszcz, troche jednak dający si~ we znaki, przyspieszył jednak moje ruchy. Długi odpoczynek a potem zastanawianie się czy dam radę drugi raz zdobyć polane ymbardziej, że w oddali słyszalne były grzmoty. Pomyślałem, że gdy zagęszcze swoje ruchy, ale nie po ścieżce a po lesie, jest to do wykonania. Zmokłem poteżnie, ale.... dostałem od tej góry jakiś poteżny zestaw antybiotykowy.  Kiedyś, podczas ultra chojnik, prześwietliło w nocy cały las podczas burzy, aż przymknąłem oczy a dźwięk temu towarzyszący... lepiej o tym nie będe wspominał, teraz jednak mimo tego dźwięku, trwałem.  Ze smutkiem dobiegłem do schroniska pod wierzycą po kubek wody, bo się wszystko skończyło i Ogólnie zadowolony choć zastanawiałem się nad wieloma rzeczami. Pa

Na sportowo, na różne sposoby

Obraz
  Co tu dużo pisać. Przepłynąć staw do pewnej odległości nie było, dla mnie, proste. Utrzymywanie w odpowiednim, ciągłym ruchu organizmu z uwagi na atakujące zimno, pomimo pianki, to jest możliwe tylko pod pewnym warunkiem, którego pozostawiam dla siebie.  Najtrudniej było kolejny raz wejść do wody a też umiejętnie z niej wyjść nie wplątując się w żyłki wędkarskie.  By się nie wyziębić pomagało obiegnięcie stawu nie raz. Było to jednak mało skutecznie. Długi rękaw pomagał do pewnego stopnia.  Organizm dopiero doszedł do swojej ciepłoty po wykręceniu 56 km na rowerze. W aurze nocnej, kiedy widać tylko przed sobą plamę światła przedniego oświetlającą nienajlepszy, na krawędziach ulic, stan asfaltu, niezbyt przyjemnie się jechało. Pomimo to na ulicy panowało duże zrozumienie i nie słyszałem klaksonów. Warto jednak posiadać długie rowerowe światło przednie z uwagi na prędkość jazdy. Doregulowane podłokietniki sprawiły, że ułożone łokcie były oparte lepiej co przełożyło się na lepszą dynami

Brrrr...

Obraz
  Aura, jak na zdjęciu, nie za bardzo sprzyjająca. Szaro, zimno. Ludzie na plaży siedzą w kurtkach. Niektórzy przechadzają się nawet w szalikach i czapkach.  Dobiegłem do stawu, bo trzeba się rozgrzać choć troszeczke. Temperatura wody, po biegu, schłodziła sowicie. Pianka jednak wstrzymuje część ciepła, ale są to znikome procenty tego ciepła bądź organizm, do pewnego momentu przyjmuje chłosty zimna a potem się oswaja.  Obawiałem się, że po tak długim czasie będą potężne problemy z zanurzeniem się w, może nie lodowatej, ale zimnej wodzie. Poszło jednak jakoś naturalnie.  Przyznam szczerze, że kiedyś krok płynięcia żabką tu, w takiej temperaturze wody, wymagał kilku kroków adaptacyjnych.  Czy będzie kolejny krok, zobaczymy.....

Vassaloped 90km - Różne odcienie bieli - cz.1

Obraz
Przemierzać czasem morza a czasem różne niedogodności, o których się jeszcze na starcie nie wie, podczas drogi, by coś dopiąć.Czemu ludzie podnoszą sobie  poprzeczki właśnie uczestnicząc w nie prostych zadaniach? Wracając jednak do...      Dojechać do miejsca docelowego oddalonego o jakieś 1550 km od miejsca zamieszkania, tym razem w drugą stronę globu czyli na północ, by przebiec tylko a może aż 90 km na biegówkach. Proste, prawda? To przecież tylko 40 kilometrów więcej niż najdłuższy dystans podczas Biegu Piastów organizowanego w Jakuszycach. Nie do końca jednak to takie proste.....        Nie ma zawodów na biegówkach o dłuższym dystansie już na świecie, bo sprawdzałem  Gdyby były - czy to ma sens? Nie wiem. Może tak. Nie mi to oceniać. Bieganie na nartach biegowych, moim zdaniem, jest cięższe niż samo bieganie.Poza tym to, moim zdaniem, temat szeroki i to nie jest na to moment. Trasę dojazdową czas rozpocząć...      Przecież dla zawodowego kierowcy przejechanie

Górski Maraton Ślężański - za krótki by się rozkręcić, dobry by się przewietrzyć

Obraz
Po calym tygodniu analitycznym, szukalem rano motywacji. Znalazlem dwie-jak ja sie bede czuł po 42 kilometrach a i jak sie z chlopakami umowilem.... (no ja jak daje slowo.....). Na podbiegach i zbiegach załapałem wiatr w skrzydła. Zawinąłbym sie o drzewo ale doświadczenie..... Gdy osoba mnie blokowała wyprzedziłem ją sprytem po glazach....po prostu wszedlem w trans nieświadomie. Żadn e kamienie, głazz, korzenie nie były straszne. Organizm zaczynał sie rozgrzewać na 22 kilometrze a pozostalo 17 do mety. Troszeczke poszalałem sobie na zbiegach i podbiegach przy totalnym wyczerpaniu całym tygodniem. Może czasu nie wykreciłem, ale czas dla mnie tu był nieistotny. Inni zrobili taką reklamę, że aż się zawstydziłem. Myślałem, że na Raduni poszaleje, bo znam te odcinki (długie i ostre do góry, gdzie na suchym podłożu się butami człowiek ześlizguje - uwielbiam takie). Okazało się, że nie mieliśmy doczynienia z odcinkami, na których kiedyś się trenowało. Troszeczke mnie to zasmuciło.. Fi