Posty

Utrzymać bezkrok.

Obraz
Cisza, nic sie dookoła nie dzieje. Ludzi brak. Umysł zmęczony technicznie. Biorę nartorolki, ubieram się wodoodpornie i ruszam. Jest nie prosto, bo kije się ślizgają. Mam pewien styl odbijania się tymi kijami. Nogi pracują mocno. W etui mało co jest. Udaje mi się szybkim krokiem dobiec do miasteczka. Pokonuje kostkę brukową, która bardzo wpływa na kolana, ale na niej lżej się tu mogę odbijać. Dojechałem do pewnego punktu trochę oddalonego. Tam gdzie miałem dotrzeć jest ciemno, szaro i nikogo już nie ma. Zawracam i zastanawiam się czy będzie fair zawracać, bo nie dobiegłem dalej ale nie o to dalej chodzi. Nie bawi mnie normalny klasyczny styl a wiem, że kije nie są profesjonalne. Wiem, że bezkrok będzie ciężki, ale wpadł mi ten pomysł właśnie teraz by urozmaicić sobie ten trening. Postanawiam dobiec bezkrokiem do początku ścieżki, na której zaczynałem. Nie jest ona krótka a w pewnych momentach samo wbiegnięcie na małą górke - przejazd samochodowy - graniczy z możliwościami odbijania się

Próby podnoszenia się po spotkaniach z couchem nie należą do prostych.

Obraz
 Wczesna godzina nocna. Głowa odpada. Chce się spać. Na chwile się kłade, ale obiecałem sobie, że zrobie chociaż trucht. Wymyśliłem już chyba dla siebie własny wzorzec projektowy do pisania aplikacji. Chwilowo nie daje rady już wstać. Radio gra swoim trybem. Przychodzi przełamanie by założyć słuchawki i włączyć radio w telefonie. Wychodze. Ciemno wszedzie, cicho. Pewne, mocne światło rozświetla droge. Dobiegam małym krokiem do pewnego punktu. Powiedziałem sobie, że tylko do tego punku i zawracam. Ktoś dojeżdża na rowerze i wyprzedza mnie. Biegne za rowerem. Chce mi się urzymać tempo w dużej odległości. Doganiam rower i pozostawiam go za sobą. Do kolejnej miejscowości już niedaleko. Widze światła. Udaje mi się przebiec część miejscowości ale przed mostem dopada mnie myśl, nie dasz rady. Powolnym krokiem wbiegam na most. Nigdy bym się nie spodziewał, że to zrobie. Radio w słuchawkach gra. Nie zatrzymuje się, choć buff już zaczyna być wilgotna na czole. Dobiegłem równym tempem do pewnej d

Troche pływania, troche biegania, trochę tańczenia

Obraz
  Pół roku temu siedziałem na kanapie i myślałem o wielu sprawach. Patrzyłem na pianke triathlonową jak wisi na haku. Użyta była tylko na jednych zawodach - Dzień sądu 1/2 triathlon Radków. Kilka razy potem jeszcze ją użyłem, ale potem na stałe zawisła. 2 tygodnie temu, od 1,5 roku bądź dwóch, pierwszy raz założyłem buty do biegania górskiego i pokonałem mały odcinek drogi, raz rano, raz późnym wieczorem. Tydzień temu udało mi się, w ciągu tygodnia wyjść już dwa razy. Wydłużyłem drogę o powiedzmy kilometr. W międzyczasie, co prawie Środe, dołączyłem do otwartych treningów pływania w piance przy I Stawie Jelczańskim. Nie było prosto z uwagi na fakt, że kraul jest moją słabą stroną. Przed treningiem demontrowane było jak układać ręce w wodzie. Było kilka instrukcji jak płynąć na części odcinka treningowego a jak podczas kolejnych części. Nie było prosto. Ręce słabe. By się ratować, by w miarę trzymać tempo, ratowałem się i dołączyłem nogi do tego wszystkiego. Postawa pływacka nabierała,

Vassaloped 90km - Sukces w tle fascynujących i przerażających odcieni bieli

Obraz
Wszelkie kopiowanie tekstu i zdjęć, trzorzenie zrzutów ekranu,przeazywanie linku, zdjęć, nagrywanie ekranu z poniższą zawartością, używanie go bez zgody autora, zabronione.  Przemierzać czasem morza a czasem różne niedogodności, o których się jeszcze na starcie nie wie, podczas drogi, by coś dopiąć. Czasem zadać sobie można pytanie... Czemu inni podnoszą sobie te poprzeczki właśnie uczestnicząc w nie prostych zawodach? Czemu ludzie zapisują się właśnie na takie wydarzenia? Wracając jednak do... Dojechać do miejsca docelowego oddalonego o jakieś 1300 km od miejsca zamieszkania, tym razem w drugą stronę globu czyli na północ, by przebiec tylko a może aż 90 km na biegówkach....hm.   Nie ma zawodów na biegówkach o dłuższym dystansie niż 90 km na świecie, bo sprawdzałem Gdyby były - czy to ma sens? Biegówki są o wiele cięższe niż bieganie ultra na długim dystansie. Trasę dojazdową czas rozpocząć... Przecież dla zawodowego kierowcy przejechanie 1550 kilometrów to zwyczajn

Tylko albo aż 2x

Obraz
  Stopa sama zapodawała. Było ciężko ruszuyć się ale deszcz, troche jednak dający si~ we znaki, przyspieszył jednak moje ruchy. Długi odpoczynek a potem zastanawianie się czy dam radę drugi raz zdobyć polane ymbardziej, że w oddali słyszalne były grzmoty. Pomyślałem, że gdy zagęszcze swoje ruchy, ale nie po ścieżce a po lesie, jest to do wykonania. Zmokłem poteżnie, ale.... dostałem od tej góry jakiś poteżny zestaw antybiotykowy.  Kiedyś, podczas ultra chojnik, prześwietliło w nocy cały las podczas burzy, aż przymknąłem oczy a dźwięk temu towarzyszący... lepiej o tym nie będe wspominał, teraz jednak mimo tego dźwięku, trwałem.  Ze smutkiem dobiegłem do schroniska pod wierzycą po kubek wody, bo się wszystko skończyło i Ogólnie zadowolony choć zastanawiałem się nad wieloma rzeczami. Pa

Na sportowo, na różne sposoby

Obraz
  Co tu dużo pisać. Przepłynąć staw do pewnej odległości nie było, dla mnie, proste. Utrzymywanie w odpowiednim, ciągłym ruchu organizmu z uwagi na atakujące zimno, pomimo pianki, to jest możliwe tylko pod pewnym warunkiem, którego pozostawiam dla siebie.  Najtrudniej było kolejny raz wejść do wody a też umiejętnie z niej wyjść nie wplątując się w żyłki wędkarskie.  By się nie wyziębić pomagało obiegnięcie stawu nie raz. Było to jednak mało skutecznie. Długi rękaw pomagał do pewnego stopnia.  Organizm dopiero doszedł do swojej ciepłoty po wykręceniu 56 km na rowerze. W aurze nocnej, kiedy widać tylko przed sobą plamę światła przedniego oświetlającą nienajlepszy, na krawędziach ulic, stan asfaltu, niezbyt przyjemnie się jechało. Pomimo to na ulicy panowało duże zrozumienie i nie słyszałem klaksonów. Warto jednak posiadać długie rowerowe światło przednie z uwagi na prędkość jazdy. Doregulowane podłokietniki sprawiły, że ułożone łokcie były oparte lepiej co przełożyło się na lepszą dynami

Brrrr...

Obraz
  Aura, jak na zdjęciu, nie za bardzo sprzyjająca. Szaro, zimno. Ludzie na plaży siedzą w kurtkach. Niektórzy przechadzają się nawet w szalikach i czapkach.  Dobiegłem do stawu, bo trzeba się rozgrzać choć troszeczke. Temperatura wody, po biegu, schłodziła sowicie. Pianka jednak wstrzymuje część ciepła, ale są to znikome procenty tego ciepła bądź organizm, do pewnego momentu przyjmuje chłosty zimna a potem się oswaja.  Obawiałem się, że po tak długim czasie będą potężne problemy z zanurzeniem się w, może nie lodowatej, ale zimnej wodzie. Poszło jednak jakoś naturalnie.  Przyznam szczerze, że kiedyś krok płynięcia żabką tu, w takiej temperaturze wody, wymagał kilku kroków adaptacyjnych.  Czy będzie kolejny krok, zobaczymy.....