Posty

Wyświetlanie postów z 2021

Pomimo minus 15 - stki.

Grafika
Codziennie coś. Nieznane tereny są już znane. Czołówka jest zbyteczna. W część lasu wbiegam z dużą ostrożnością, po raz pierwszy, lecz po chwili 'zsychronizowywuje' się z otoczeniem. Aklimatyzacja? Możliwe.Nie wiem czy tu są dziki i inne leśne stworzenia. Wchodzę w żywioł.....jak zawsze.... Na polnych ścieżkach bardzo dużo nawianego śniegu. Sprzęt, na którym rozpoczynałem sprawdza się doskonale. Czemu? Jest mocno zużyty (pokomisowy) ale się trzyma świetnie (zdjęcie poniżej).  Z dystansem wchodzę na ścieżki (jak na zdjęciach) no ale jak na razie nic złego się nie wydarzyło i też niczego żadnemu stworzeniu, złego, nie zamierzam wyrządzać.                

Nartorolkowa 5 krotność.

Grafika
  To nie są proste kroki mentalne. Pierwsze obiegnięcie bądź dwukrotne obiegnięcie jeszcze było w granicach mentalnej, jeśli tak to mogę określić, chęci i że tak to określę, zwyczajnie chciało się. Problem, bariera, pojawia się gdy jestem w połowie drugiego okrążenia i wiem, że na drugim okrążeniu się nie skończy. Gdy dobiegam do miejsca, z którego startowałem i już zaczynam się nastawiać, jak wykrzesać dodatkową siłę mentalną by podjąć jeszcze jedno okrążenie.  Ręce już lekko czują kije, ( a właściwie uderzenia ), którymi odbijam się o asfalt i wypłaszczoną ( jak po wyszlifowaniu deski papierem ściernym) kostkę brukową (na kostce jest problem bo kije się ślizgają i nie mają punktu przyczepności). Tu mam inny sposób na odbicia i zapewne pracują inne partie mięśni całego ciała, bo też nogi inaczej pracują, ale inaczej się nie da. Asfalt jest o niebo lepszy.  Co mnie zaskakuje to brak klaksonów na drodze gdy biegnę na nartorolkach - może też dużo jednak daje moje oświetlenie i rozwaga. C