Jednak o kilkadziesiąt kilometrów za dużo ale szczęśliwie w domu

 

Ten trening a raczej mały wypad na 'szosę' nie powinien kończyć się z taaaką liczbą przejechanych kilometrów, a jednak. Pojechałem znaną mi już trasą do Oleśnicy a potem widząc znaki drogowe ze znajomymi nazwami postanowiłem pojechać w przekonaniu - a co tam, to niedaleko - w kierunku trasy na Warszawę.

Zrobiłem to jednak troszeczke nieświadomie. 20 kilometrów tam, 20 tam i się niestety tak nazbierało. Wróciłem już do domu przez Kiełczów i już z włączonym oświetleniem na rowerze a niektórych terenów kompletnie nie znałem. Czasem mówiłem do siebie - ile to jeszcze - i pedałowałem, bo przecież nie będę szedł. 

Dodatkowo nie było już za ciepło a coś czułem, że rękawice mogą się przydać. 

Zastanawiałem się po co ubieram, jeszcze w domu, drugie leginsy, ale i one okazały się przydatne...

Okazały się  one (i leginsy i rękawice) 'strzałem w 10', bo 3 godziny później nie wiem czy bez rękawic byłoby możliwe trzymanie kierownicy kiedy było już zimno, szaro, i lekko deszczowo.

 

PS.. coraz lepiej idzie na wolnobiegu.... 




Do następnego.....

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ach te "barierki" w umysłach- 3 x Babia Góra

Długość stawu jelczańskiego 8x

Ślęża do 10-ciu